
Przez ostatnie 4 lata zrealizowałam ponad 200 transakcji. W całej karierze: ponad 700. Zaledwie ostatni rok to:
ponad 55 000 000 wolumenu sprzedaży. Zostałam królową najmów – zrobiłam kilkadziesiąt transakcji.

STAN WOJENNY – przyszłam na świat!
Urodziłam się jako dziecko stanu wojennego, w czasach bez Internetu i bez telefonów komórkowych. Mój ojciec pracował z prezydentami, więc wychowałam się w bardzo ciekawych czasach
i okolicznościach przyrody.

Książka? Kiedyś najlepszy przyjaciel.
Wiem, co to książka telefoniczna
i encyklopedia.
W bibliotece spędziłam dużą część mojego dzieciństwa, bo… świat książek był fajniejszy od realnego. Byłam kujonem. Pod koniec podstawówki postanowiłam, że zostanę prawnikiem!
W 2006 roku ukończyłam studia prawnicze z wynikiem prawie najlepszym (na półtora tysiąca osób). Nie dostałam się na doktorat, a wtedy zaczął się czas… Co ja zrobiłam? Zostałam prawnikiem, a oni? Cały czas pracują! Godziny pracy? Poproszę o inny zestaw pytań. Kancelarię znalazłam w ogłoszeniach w „Gazecie Wyborczej” – tak się kiedyś szukało pracy 🙂
Grunt to świetna pamięć!
W 2011 roku zdałam egzamin radcowski i… wylądowałam
w szpitalu. Słabo wspominam ten czas, ale jedyne, z czego naprawdę skorzystałam, to przekonanie, że jestem w stanie nauczyć się na pamięć wszystkiego. To tylko kwestia motywacji.

Zostanę producentem!
Kim będę? W 2016 roku zostałam producentem odzieży – i to nie byle jakiej. Chciałam produkować lepsze rzeczy niż ukochany North Face. Uwaga, trzeba mierzyć wysoko! Poznałam wtedy całą ekipę Alpinusa i Himountain, z Panią Izabelą Hajzer na czele. To był świetny czas, który pokazał mi, jak ważna jest pasja. Te trzy lata pracy z prawdziwymi zapaleńcami były ogromną lekcją. Nauczyłam się też, że jakościowe rzeczy zazwyczaj nie są tanie. budowania marki.

Nowy zawód – mama.
I to na skraju załamania.
Gdy w 2014 roku zostałam po raz drugi mamą, pożegnałam się z kancelarią. Czy były to światy nie do pogodzenia? Chyba na tamten moment tak.
Po prostu życie czasem mówi: „sprawdzam cię”, a wyszło na to, że jednak nie będę dalej prawnikiem..

NOT WET nauczył mnie
w tempie ekspresowym, na czym polega całkowite
i świeże oddanie się własnemu pomysłowi.
Od początku, wymyślenia nazwy, przez skonstruowanie produktu z pomocą specjalistów, zbudowania marketingu, oswojenia siebie
z kamerą, z aparatem, zrozumienia logistyki, komunikacji z klientem w handlu detalicznym, tego wreszcie, że biznes nigdy nie śpi i musisz nauczyć się być zawsze kilka kroków do przodu. Biznesem musisz żyć, jeśli chcesz, żeby się rozwijał,
a Ty razem z nim.
Warto wybrać taki, który naprawdę zasługuje na Twój czas. Nie bez znaczenia jest też to, by dobrze wyceniać swoją pracę. W tamtym czasie pracowałam po kilkanaście godzin na dobę. Ale ta praca nie przynosiła mi efektów na które zasługiwałam. Robiłam wszystko, by produkty były jakościowe, ale nie potrafiłam obronić ceny. To była dobra lekcja zakochiwania się w tym, co się robi.
Jestem pisarką!
W 2017 roku, po wielu zmaganiach
i kursach, wydałam książkę. I nie był to self-publishing. Nie wiem, co to była za historia z tym pisaniem, ale widocznie była potrzebna. Dla mnie słowo pisane ma niezwykłą moc. Od tamtej pory omijam szerokim łukiem kryminały, ale własny egzemplarz książki w Bibliotece Narodowej mam, a co! 🙂
Jak to jest położyć spółkę
w jeden dzień?
W 2018 roku okazało się, że nie wystarczy entuzjazm
i ciężka praca. Ważne jest też strategiczne dogadywanie się z partnerem biznesowym.
No, nie udało się. Położyłam spółkę, próbowałam jeszcze raz, ale uznałam, że rynek odzieżowy to chyba najtrudniejszy rynek, jaki można sobie wbrew pozorom wyobrazić.
Dystrybutor to ma klawe życie.
Miało być łatwiej i w 2019 roku zaczęłam „tylko” dystrybucję. pomysł wpadł mi do głowy podczas wakacji na Elbie. A czemu by nie? Otworzyłam więc sklep. Zainwestowałam kupę pieniędzy, bo przecież wiadomo, siły mam za trzech. Niestety, spółka matka nie podzielała mojego entuzjazmu, a ja za szybko próbowałam ekspansji. Tym razem Covid powiedział „sprawdzam”.

W 2022 roku zakończyłam ten bardzo trudny etap.
Uwaga! No wreszcie wiem, kim jestem! W 2021 roku przypomniałam sobie o jednej, bardzo ważnej dla mnie rzeczy. Że jestem naprawdę super sprzedawcą nieruchomości.
Od 2006 roku obracam prywatnymi nieruchomościami i zarobiłam na tym naprawdę bardzo dobre pieniądze.
Przez 4 lata pracowałam jako agent i lider w Małycha Agency, w zespole świetnie rozwijających się ludzi.
Obecnie przyszedł czas na moją własną przestrzeń, która właśnie się tworzy.
A więc, od 2021 roku zostałam agentem, i jak mówi moja przyjaciółka, nazwałam wreszcie rzeczy po imieniu.
Właściwie jestem agentem od…19 lat.
